Magda, Kamil, Oliwia i Błażej dzielą się swoimi historiami – o tym dlaczego dołączyli do Wolontariatu AEH? Co ich zaskoczyło, co wzruszyło i co sprawia, że z każdą akcją chcą robić jeszcze więcej?
Jak wyglądał Twój pierwszy dzień pracy jako wolontariusz?
Kamil: Udział w pierwszej akcji wolontariatu był dość spontaniczny. Dołączyłem do sekcji już na samym początku, od razu po przeczytaniu informacji o naborze. Niestety, przez różne życiowe sytuacje musiałem nieco opóźnić swoje aktywne zaangażowanie. Kiedy w końcu nadszedł ten pierwszy dzień, dziewczyny akurat potrzebowały pomocy przy finalizacji akcji „Szyjemy dla bezdomniaków”. Pełen nadziei przyjechałem na uczelnię, ale – jak to bywa – nie wszystko poszło zgodnie z planem. Okazało się, że nasze paczki się zagubiły. Zyskaliśmy więc trochę czasu na integrację i poznanie się nawzajem. Na szczęście szybko wszystko wróciło do normy – paczki dotarły, a my mogliśmy zrealizować plan od początku do końca. Całość zakończyła się sukcesem.
Co czujesz po każdej akcji wolontariatu?
Kamil: Przede wszystkim ogromną satysfakcję. Wystarczy trochę chęci i zaangażowania, by komuś realnie pomóc, wywołać uśmiech i sprawić, że jego dzień będzie lepszy. To daje ogromną radość. Drugim ważnym aspektem jest motywacja – często jeszcze przed zakończeniem jednej akcji, myślimy już o kolejnych działaniach, które możemy zrealizować, by dać z siebie jeszcze więcej.
Co sprawiło, że postanowiłaś dołączyć do Wolontariatu AEH?
Magda: Szczerze mówiąc, ta potrzeba była we mnie od dawna. Już jako dziecko obserwowałam, jak moi rodzice angażują się w różne akcje charytatywne. Później, w liceum, sama zaczęłam brać w nich udział – dawało mi to dużo radości. Przełomowy moment przyszedł przy okazji pierwszej akcji Szlachetnej Paczki organizowanej przez Wolontariat AEH. Pomyślałam wtedy: „Jeśli nie teraz, to kiedy?”. I tak podjęłam decyzję, że chcę znów działać, pomagać, dawać wsparcie i radość.
Czy były chwile, kiedy chciałaś zrezygnować?
Magda: Absolutnie nie. Od momentu, kiedy dołączyłam do Wolontariatu, nie było ani jednej sytuacji, która sprawiłaby, że chciałam zrezygnować. Jasne, bywają trudniejsze dni i akcje, które wzruszają do łez – i trzeba o tym mówić otwarcie. Ale każdy uśmiech, który widzimy, daje niesamowitą energię. Tego nie da się opisać słowami – po prostu czujesz w środku, że robisz coś dobrego i nic więcej nie jest Ci potrzebne.
A jak radzisz sobie po tych trudnych akcjach?
Magda: Bardzo dużo ze sobą rozmawiamy. Po każdej akcji wspieramy się nawzajem – mentalnie i emocjonalnie. Niezależnie od tego, czy byliśmy w szpitalu onkologicznym, w schronisku, czy w domu spokojnej starości – zawsze dzielimy się swoimi emocjami. To buduje naszą więź. Jesteśmy jak mała rodzina.
Co najbardziej zaskoczyło Cię w pracy wolontariusza?
Oliwia: Zaskoczyła mnie ogromna pozytywna energia ludzi i to, jak wiele osób naprawdę chce pomagać – ile dają z siebie i ile wnoszą do wspólnej pracy. Ale też to, że od osób, którym pomagamy, możemy się wiele nauczyć. Często to my uczymy się więcej, niż sami dajemy.
Wolontariat AEH aktywnie współpracuje z Fundacją Spełnionych Marzeń. Jak rozpoczęła się ta współpraca?
Oliwia: Na początku działałam tam jako wolontariuszka prywatnie. Poznałam dzieci w szpitalu onkologicznym i panią prowadzącą warsztaty z ramienia Fundacji. Pomyślałam wtedy: „Dlaczego nie połączyć tego z Wolontariatem AEH?”. Mamy przecież tylu cudownych ludzi, którzy kochają pomagać, szczególnie dzieciom. Tak właśnie zaczęła się nasza współpraca – trwa już ponad rok i wciąż się rozwija.
Czy wolontariat zmienił coś w Twoim życiu?
Błażej: Oczywiście, że tak. Wolontariat całkowicie zmienił moje podejście do świata. Zacząłem bardziej doceniać małe rzeczy, cieszyć się nimi. Przede wszystkim jednak nauczyłem się wspierać innych i nieść im pomoc.
Gdybyście mogli powiedzieć coś osobie, która jeszcze się waha przed dołączeniem do wolontariatu, co by to było?
Błażej: Po prostu weź się w garść i przyjdź na spotkanie. Zacznij działać, pokaż swoją chęć pomocy. To naprawdę wystarczy, żeby zacząć.
Magda: Pamiętaj, dziś to Ty możesz komuś pomóc, ale nigdy nie wiesz, co przyniesie jutro. Może za tydzień pomocy będzie potrzebować Twoja babcia, mama, siostra – albo Ty sam. Każdy uśmiech, który otrzymujesz od osoby, której pomagasz, jest bezcenny. To naprawdę wystarczy. Uwierz mi – poczujesz to sam, gdy go zobaczysz.
Chcesz dołączyć do wolontariatu AEH albo śledzić nasze działania? Obserwuj nas na Instagramie: wolontariat_aeh.